Winnetou: Złoto Apaczów

Kiedy między chciwymi kolejarzami a plemieniem Mescalero Apache wybucha gwałtowny konflikt, tylko dwóch mężczyzn, skazanych na bycie braćmi krwi, może zapobiec totalnej wojnie: syn wodza Winnetou i niemiecki inżynier Old Shatterhand. 

Niemiecka wersja dzikiego zachodu, Jugosławia i grający Indianina Francuz mogłyby zwiastować porażkę, ale film jest zaskakująco dobry i rozkochał w sobie setki tysięcy fanów na całym świecie. 

Pierre Bryce, a właściwie Pierre Louis Baron Le Bris wystąpił we wszystkich 11 częściach Winnetou. W swojej ojczyźnie uznany za zbyt podobnego do Alaina Delona (ale o wiele mniej utalentowany) nie zrobił wielkiej kariery, szczęścia zaczął więc szukać gdzie indziej - we Włoszech zagrał nawet Skrzetuskiego w adaptacji "Ogniem i Mieczem". Kiedy jego "Los Atracadores" wyświetlano na festiwalu w Berlinie spotkał Horsta Wendlanta, który od dłuższego czasu szukał aktora do roli Winnetou. Roli, której Bryce absolutnie nie chciał przyjąć - zdanie zmienił dopiero pod silnym naciskiem swojego agenta. Tak zaczęła się historia roli, z którą Pierre był kojarzony już do końca życia.

W przeciwieństwie do cynizmu spaghetti westernów, które pojawiły się wkrótce po premierze "Złota", niemiecka wersja jest bardziej uproszczoną i romantyczną wersją gatunku, powszechną w Hollywood lat 30. i 40. Niemiecka produkcja nie ustępuje swoim amerykańskim rywalom zarówno jeśli chodzi o odtworzenie klimatu starego zachodu, jak i jakością produkcji. "Winnetou: Złoto Apaczów" wyróżnia również cudowna partytura Martina Bottchera, a jej główny motyw natychmiast zapada w pamięć.