Widmo wolności

Kiedy film „Widmo wolności” pojawił się na ekranach Luis Banuel miał już 74 lata. Mimo to krytycy orzekli, że nadal jest reżyserem na tyle niesfornym, co najmłodszym duchem, mistrzem ironii, prześmiewcą tematów społecznych, który tworzy zgodnie ze sloganem francuskich studentów: „Władza dla wyobraźni”. W „Widmie wolności” nie ma trzymającej w napięciu fabuły. Luźno powiązane ze sobą historie, które układają się w kolaż absurdów, spaja surrealistyczny punkt widzenia Banuela, jego ironia i prowokacyjny styl, jego kpina z burżuazji i rzecz jasna - wyobraźnia. Skoro żyjemy w świecie konwenansów i umów, co by było, gdyby część z nich zmienić albo odwrócić: jadać posiłki w toalecie, sadzać gości na sedesach w salonie, skazanego zbrodniarza po procesie wypuścić na wolność, by mógł rozdawać autografy? Czy nasz świat wywróciłby się wówczas do góry nogami?