The Doors

Wielki reżyser Olivier Stone złożył tym filmem hołd wielkiemu poecie i wokaliście legendarnej grupy The Doors – Jimowi Morrisonowi. Jego muzyka na zawsze zmieniła historię rocka, a samo życie – i bez pomocy scenarzysty - układało się w opowieść godną uwiecznienia. Stone przedstawia Morrisona od czasów, gdy był jeszcze studentem szkoły filmowej w Los Angeles do przedwczesnej śmierci w Paryżu w 1971 roku, kiedy w wannie zmarł na atak serca. Do jego grobu na cmentarzu Pere-Lachaise do dziś pielgrzymują fani rocka. Zafascynowany tematem śmierci Morrison nie bez powodu zaliczał się do grona tzw. „poetów wyklętych” – skandalistów, nurzających się w rewolucji seksualnej i szukających własnego „ja” przy pomocy narkotyków, ale obok jego piosenek nie sposób było przejść obojętnie. Stone, prywatnie fan The Doors, w roli głównej obsadził Vala Kilmera, który - zdaniem wielu – nie zagrał, ale stał się Morrisonem, część utworów śpiewając tak dobrze, że członkowie zespołu mieli problem z odróżnieniem jego wokalu od głosu Jima.